The First Two

Zoye i Alen były pierwszymi rzeczami, które stworzyłam pod własnym nazwiskiem. Nie miałam prawa ich zepsuć.

Wierzę, że rzecz niesie w sobie ducha, z jakim została zaczęta. Jakakolwiek intencja, jakakolwiek troska towarzyszy początkowi — to właśnie ona ostatecznie dociera do ludzi, i nie ma znaczenia, ile wydarzy się później. Dlatego te dwie pierwsze rzeczy nigdy nie były dla mnie tylko ubraniami. Były wypowiedzeniem tego, jak widzę świat — wysłanym w świat, by odnaleźć kobiety, które widzą go tak samo.

Rysunek ołówkiem płaszcza Zoye na papierze w kratkę, Warszawa 2025

Kształt pewnej idei

Jeśli spojrzysz na Zoye i Alen obok siebie, zobaczysz te same dwie decyzje w obu: zaznaczoną talię i objętość w rękawie.

Żadna z nich nie jest dekoracyjna.

Talia jest tam, ponieważ kształt kobiecego ciała zasługuje na to, by go dostrzec, a nie ukrywać. Objętość jest tam z innego powodu. Z zewnątrz czyta się ją jako siłę — ale od środka jest czymś innym: hojną, osłoniętą przestrzenią, w której można po prostu być sobą. Płaszczem, w którym można się odrobinę zniknąć, wcale nie znikając.

Te dwie idee, utrzymane w napięciu, to w istocie cała marka. Wszystko, co stworzyłam od tamtej pory, wraca do nich.


Sześć miesięcy i może sto poprawek

Prace trwały blisko pół roku. Częściowo z braku doświadczenia — nie miałam prawdziwego wyczucia, ile czasu powinno to zająć. W większości jednak dlatego, że odmawiałam zatrzymania się, dopóki coś wydawało się choć trochę przybliżone.

Niemal wszyscy mówili mi to samo: pierwszych projektów nie da się doprowadzić do standardu, o którym mówisz. Naucz się na nich, wypuść je, następnym razem zrób lepiej.

Rozumiałam tę logikę. Nie zgadzałam się z nią.

Więc zmieniałyśmy rękaw, i zmieniałyśmy go znowu. Przesuwałyśmy talię o kilka milimetrów, a potem cofałyśmy tę zmianę. Na nowo przemyślałyśmy, jak leży ramię, co dzieje się z kołnierzem, gdy płaszcz jest rozpięty, jak całość opada, gdy kobieta idzie, a nie stoi w miejscu. Musiało być ze sto zmian. Niemal żadnej z nich teraz nie widać — i to jest właśnie sens. Tę pracę zauważa się tylko wtedy, gdy nie została wykonana.

Papierowe elementy wykroju płaszcza Zoye rozłożone na gotowym ubraniu

W listopadzie 2025 obie rzeczy były gotowe, i wypuściłyśmy je w świat.


Czego się z tego nauczyłam

Że ta rada była dobrze zamierzona i mimo to błędna. Że różnica między dobrym a właściwym jest niewielka, niewidoczna — i warta każdego miesiąca, który kosztuje.

I że ubranie to sposób powiedzenia czegoś bez słów. Powiedziałam to, w co wierzę na temat kobiet, w linii talii i rękawa — a potem czekałam, kto odpowie.

Niektóre z was odpowiedziały.

Ręczne przyszywanie guzika do wełnianej kurtki Alen w Warszawie

Daria

Founder & Designer